A A A Wersja kontrastowa

Tradycja z nowoczesnością łączy się w sercu Opolszczyzny!

Dopisała pogoda, atmosfera i mieszkańcy. Środa Żurowa w sercu Opolszczyzny to najlepszy dowód na to, jak doskonałym pomysłem może być łączenie tradycji z nowoczesnością. Na kiermaszu można było znaleźć wszystko to, co powinno trafić do „święconki” i na  wielkanocny stół. Wieczorem natomiast była okazja do wspólnego spotkania przy ognisku i podziwiania wyjątkowego pokazu grupy Azislight. 

Z wielkanocnego kiermaszu trudno było wyjść z pustymi rękoma. Każdy kto odwiedził go przynajmniej na chwilę, mógł znaleźć coś dla siebie, bądź dla swoich bliskich. Zamówienie prezentów na zajączka? Żaden problem. Ręcznie robiona biżuteria, wyjątkowe ozdoby i drewniane zabawki, to tylko namiastka tego, co tak naprawdę można znaleźć u wystawców. Podobnie zresztą było w przypadku produktów spożywczych. Dziczyzna, swojski chleb, pyszne dżemy oraz konfitury zachęcały do degustacji i zakupów. Mieszkańców nie trzeba było jednak specjalnie namawiać. 

- Takich produktów nie można kupić w sklepie, one są wyjątkowe, a to dodaje uroku świętom - mówiła Pani Małgorzata, która na kiermasz przyszła razem z wnuczką.

Kiedy dorośli przeglądali stoiska, najmłodsi mogli pomalować sobie twarz, albo w niekonwencjonalny sposób przyozdobić styropianowe jajka. 

- Mamy cekiny, sznurki, wstążki, stare gazety i wiele różnego rodzaju rzeczy, które pozwalają stworzyć każdemu jajko według własnego pomysłu - mówiła instruktorka Maria Rusłaniec

Podczas kiermaszu można było też spotkać wielkanocnego zająca, który rozdawał słodkie upominki i chętnie pozował do zdjęć. Wielkie wrażenie i podziw budziło ogromne betonowe jajo. Jego malowanie trwało przez całe środowe popołudnie. 

- Jajo malujemy według tradycyjnych wzorów, staramy się to robić dokładnie, chociaż przyznam szczerze, że kroszonki robi się znacznie łatwiej - mówiła szefowa Związku Śląskich Kobiet Wiejskich Maria Żmija-Glombik. 

W ostatnich miesiącach powiat krapkowicki zasłynął rekordową zupą dyniową. Tym razem- jak przystało na święto - królował żur. Według najlepszej receptury przygotowały go panie należące do Związku Śląskich Kobiet Wiejskich. Dwa wielkie garnki rozeszły się w zaledwie kilka minut.

Równie smacznie było chwile później, kiedy zapłonęły ogniska, a mieszkańcy mogli usmażyć na nich kiełbaski. 

- Staramy się przywracać tradycję, którą wielu mieszkańców pamięta z dzieciństwa i stwarzamy okazję do spotkania w gronie rodziny, sąsiadów oraz całej społeczności. To też okazja, aby oderwać się od przedświątecznych porządków i zacząć myśleć o duchowym przygotowaniu do świąt- mówił starosta krapkowicki Maciej Sonik. 

Zwieńczeniem Środy Żurowej w sercu Opolszczyzny był niesamowity pokaz ognia grupy AzsiLight. Wielu mieszkańców z wielką niecierpliwością czekało na ten moment wydarzenia i z pewnością nikt nie mógł czuć się zawiedziony. Było emocjonująco, widowiskowo i z całą tajemniczością żywiołu, jakim jest ogień. Przed pokazem starosta Maciej Sonik i wicestarosta Sabina Gorzkulla-Kotzot złożyli mieszkańcom najlepsze świąteczne życzenia. Kolejne spotkanie w sercu Opolszczyzny za rok!